Dostałem takie coś:
Wiadomość ta jest przeznaczona jedynie dla osoby lub podmiotu będącego jej adresatem i może zawierać poufne lub uprzywilejowane informacje. Zakazane jest przeglądanie, przesyłanie, rozpowszechnianie lub inne wykorzystywanie tych informacji, jak również podejmowanie działań na ich podstawie, przez osoby lub podmioty inne niż zamierzony adresat. Jeśli otrzymali Państwo tę wiadomość przez pomyłkę, prosimy o poinformowanie nadawcy i usunięcie jej z komputera.
Nie wiem, co jest tymi poufnymi informacjami. Jeśli cały e-mail, to nawet nie wolno mi czytać tego ostrzeżenia ani podejmować działań na jego podstawie (takich jak nakazane kasowanie go) ;)
Oh, wystarczy przetłumaczyć z prawniczego na adminowy:
Kurcze, konfiguracja tego serwera pocztowego jest taka trudna, że nie nie mam pojęcia, czy on wysyła listy tam, gdzie powinien, czy może nimi losowo spamuje po całym Internecie. Gdybyś przypadkiem został zaspamowany przez mój serwer, to udawaj, że nic się nie stało, ok? I daj mi cynk, to może wreszcie skumam o co chodzi z tymi polami „Do:”. Aha, nie zapomnij zatrzeć śladów. Dzięki!
Przesyłanie takich niezaszyfrowanych e-maili przez publiczne serwery SMTP, to jak łażenie na golasa po ulicy z tabliczką „Gapienie się na mnie jest zakazane. Proszę natychmiast przestać się śmiać i odwrócić w drugą stronę”.
Prawnik ze mnie chyba nie lepszy, niż z autora tego ostrzeżenia, ale mam przeczucie, że legalna wartość takich notek jest zerowa — nie wyrażałem zgody na takie warunki, więc nie dotyczy mnie więcej, niż niezależne od tych bzdur prawo poufności korespondencji, szpiegostwa przemysłowego, itp.
Poza tym, jeśli wiadomość zostałaby przypadkowo zaadresowana do mnie, to i tak staję się jej adresatem i takie grożące wymachiwanie palcem może się tylko skończyć wsadzeniem sobie go gdzieś.
